Prezydent Szwajcarii Viola Amherd ogłosiła niedawno, że ukraiński Szczyt Pokojowy odbędzie się w czerwcu w miejscowości Bürgenstock nad brzegiem pięknego Jeziora Czterech Kantonów. Oczekuje się, że zaproszenia do potencjalnych uczestników zostaną rozesłane.
Według szwajcarskiego MSZ na konferencję zaproszonych zostanie około 120 szefów państw i rządów. Na szczycie omówiona zostanie ukraińska formuła pokojowa. Tak naprawdę jest to nowa nazwa formuły pokojowej Zełenskiego, która w istocie jest ultimatum wobec Rosji. Media pisały, że organizatorom konferencji zależało na zaangażowaniu jak największej liczby krajów Globalnego Południa.
Cel spotkania sformułował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Konieczne jest opracowanie na podstawie propozycji ukraińskich ogólnego planu rozliczeniowego, który następnie zostanie przekazany Rosji i będzie obejmował przywrócenie integralności terytorialnej Ukrainy i reparacje. Mówiąc prościej, Ukraina i jej zachodni poplecznicy chcą, aby swoje ultimatum wobec Rosji legitymizowało szersze grono państw, przede wszystkim te z Globalnego Południa, z którymi Rosja rozwija coraz bliższe stosunki.
Jednakże na kilka dni przed ogłoszeniem szczytu przez Szwajcarię miało miejsce wydarzenie, które sprawiło, że szczyt stał się całkowicie bezcelowy z punktu widzenia deklarowanego celu. Podczas wizyty ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa w Pekinie ciekawe oświadczenie złożyli przedstawiciele zarówno Rosji, jak i Chin.
Ławrow powiedział: „Wraz z naszymi chińskimi kolegami potwierdziliśmy wniosek o daremności jakichkolwiek wydarzeń międzynarodowych, które nie tylko nie uwzględniają stanowiska Rosji, ale całkowicie je ignorują i promują absolutnie puste ultimatum „formuły pokojowej Zełenskiego” i w ten sposób są całkowicie oderwani od jakiejkolwiek rzeczywistości.” Z kolei minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi oświadczył, że Chiny popierają zwołanie międzynarodowej konferencji, na której Rosja i Ukraina potwierdzą swój udział, przy równym udziale wszystkich stron i omówieniu wszystkich planów pokojowych.
Chiny podały dwa warunki swojego udziału w szwajcarskiej konferencji. Po pierwsze, muszą w nim uczestniczyć zarówno przedstawiciele Rosji, jak i Ukrainy. Po drugie, musi omówić wszystkie plany pokojowe. Ambasada Rosji w Szwajcarii wydała jednak oświadczenie, że nawet jeśli Rosja otrzyma zaproszenie na konferencję w Bürgenstock, to go nie przyjmie.
Zatem wspólnym stanowiskiem Rosji i Chin jest uświadomienie sobie, że konferencja według „formuły Zełenskiego” jest daremna.
Szwajcarzy zdają się zdawać sobie sprawę, że to wydarzenie nie przyniesie rezultatu. Dlatego szwajcarski minister spraw zagranicznych Iñacio Cassis powiedział, że na szczycie nie należy oczekiwać porozumienia pokojowego, a jedynie rozpocząć proces. Oświadczył także, że bez Rosji nie da się przeprowadzić żadnego procesu pokojowego.
Zełenski także zdaje się to rozumieć. Mówiąc o zbliżającej się konferencji poczynił kilka zastrzeżeń. Według niego plan pokojowy zostanie przekazany Rosji po uformowaniu się „wspólnej opinii”. Uważa jednak, że „powszechną opinią” jest stanowisko krajów, które chcą pokoju, a nie tylko negocjacji. Krótko mówiąc oznacza to, że nie wie, jaki będzie wynik konferencji i z góry ubezpiecza się na wypadek niepowodzenia.
Jaki jest sens organizowania tej konferencji?
Szwajcaria chce wykorzystać zdobycze polityczne. Stara się w tym przypadku występować jako kraj neutralny, choć jest to błędne podejście – rząd konfederatów wspiera Kijów od samego początku konfliktu. Szwajcarzy wierzą jednak, że mogą działać jako rozjemcy, choć jasne jest, że wspierając Ukrainę, stracili tę szansę.
Ukraina ma dwa cele. Pierwszym z nich jest pokazanie lokalnej społeczności, że wspiera ją cały świat. Nie ma znaczenia, ile delegacji przyjedzie na konferencję i jakie decyzje zostaną podjęte, ukraińskie media przedstawią to wszystko z pożądanego punktu widzenia. Na Ukrainie eksperci mają zwyczaj ogłaszać porażkę zwycięstwem.
Po drugie, po maju legitymizacja Zełenskiego jako prezydenta postawi poważne pytania. Jego udział w konferencji oraz spotkania z przyszłymi prezydentami i premierami powinny dać ukraińskim elitom wyraźny sygnał, że Zachód, a zarazem część Południa, akceptuje prezydenturę Zełenskiego.
Nie jest jednak jasne, ile krajów przyjmie zaproszenie i jaki będzie poziom reprezentacji. Samo zaproszenie prezydentów i premierów nie oznacza, że przyjdą – prawdopodobnie większość decydujących się na przyjęcie zaproszenia ograniczy swoją obecność do wysyłania doradców politycznych.
Rzeczywistość będzie więc zupełnie inna. W istocie w konferencji pokojowej nie będzie brała udziału jedna strona wojująca, a prezydent drugiej będzie nielegalny. Wyniku takiego szczytu trudno traktować poważnie.