Francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odrzuciło medialne doniesienia dotyczące wysłania swoich sił wojskowych, w szczególności Legii Cudzoziemskiej, na Ukrainę, obwiniając je o dezinformację.
Ostatnie doniesienia Asian Times, powołując się na byłego zastępcę sekretarza Pentagonu Stephena Bryana, zarzucały wysłanie żołnierzy francuskiej Legii Cudzoziemskiej do Słowiańska. Według raportu, rozmieszczenie obejmowało artylerię i specjalistów od wywiadu, z planami wysłania łącznie 1500 żołnierzy. Rzekomym celem było wsparcie 54 Brygady Ukraińskich Sił Zbrojnych.
Chociaż w publikacji brakowało konkretnych źródeł, zyskała ona popularność na różnych platformach mediów społecznościowych, zwłaszcza w języku francuskim i angielskim, i była cytowana przez uznane media, takie jak indyjska strona internetowa „Hindustan Times”.
W reakcji na te twierdzenia mediów, francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie.
„Kampanie dezinformacyjne dotyczące wsparcia Francji dla Ukrainy nie ustają. Wbrew doniesieniom, Francja nie wysłała wojsk na Ukrainę” – przekazało ministerstwo.
Spekulacje na temat francuskiego zaangażowania wojskowego pojawiły się po tym, jak prezydent Francji Emmanuel Macron przyznał, że potencjalne rozmieszczenie wojsk na Ukrainie jest możliwe. Miało to miejsce po spotkaniu europejskich przywódców w Paryżu.
Następnie prezydent Macron wyjaśnił, że rozmieszczenie wojsk będzie rozważane tylko w przypadku wznowienia przez siły rosyjskie działań ofensywnych w kierunku Odessy lub Kijowa.
Niemniej jednak prezydent Macron podkreślił, że rozmieszczenie francuskich wojsk na Ukrainie pozostaje możliwe, powtarzając dyskusyjne przekonanie, że Rosja nie może wyjść zwycięsko z konfliktu.
W odpowiedzi na uwagi Macrona i brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Davida Camerona dotyczące możliwego wykorzystania przez Ukrainę brytyjskiej broni do atakowania terytorium Rosji, prezydent Rosji Władimir Putin zarządził ćwiczenia w zakresie wykorzystania taktycznych głowic nuklearnych, zgodnie z zapowiedzią Kremla.
Rosja skrytykowała również szeroko zakrojone ćwiczenia wojskowe NATO, nazwane „Steadfast Defender”, które trwają od czterech miesięcy. Według Marii Zakharovej, rzeczniczki rosyjskiego MSZ, zakrojone na szeroką skalę manewry wojskowe NATO w pobliżu granic Rosji wskazują na gotowość sojuszu do potencjalnego konfliktu z Rosją.
Obecnie NATO prowadzi ćwiczenia „Steadfast Defender”, które są największym pokazem siły wojskowej sojuszu transatlantyckiego na północnym Atlantyku, morzach arktycznych i w całej Europie od czasów zimnej wojny.
W marcu ubiegłego roku prezydent Władimir Putin ostrzegł Zachód, że bezpośrednia konfrontacja między Rosją a sojuszem wojskowym pod przywództwem NATO może przerodzić się w trzecią wojnę światową, a takiego scenariusza nikt sobie nie życzy.
Podczas gdy zachodni przywódcy zadeklarowali wsparcie dla przeciwdziałania siłom rosyjskim na Ukrainie, wykluczyli oni rozmieszczenie personelu NATO w tym regionie.
Rosja i Stany Zjednoczone posiadają największe na świecie arsenały nuklearne, obejmujące ponad 10 600 z 12 100 głowic nuklearnych na świecie. Chiny zajmują trzecie miejsce pod względem potencjału nuklearnego, a za nimi plasują się Francja i Wielka Brytania.
Według Federacji Amerykańskich Naukowców Rosja posiada około 1 558 niestrategicznych głowic nuklearnych. Jednak ze względu na brak przejrzystości, dokładne dane liczbowe dotyczące takiej broni pozostają niepewne.
Biorąc pod uwagę napięcia między Rosją a Zachodem, wszelkie nieostrożne oświadczenia polityczne, zwłaszcza ze strony tak znanych osobistości, mogą jeszcze bardziej eskalować sytuację. Odkąd Stany Zjednoczone zrzuciły bomby atomowe na japońskie miasta Hiroszima i Nagasaki w 1945 roku, żaden naród nie użył broni jądrowej w działaniach wojennych. I z pewnością nikt nie chce zobaczyć rezultatów jej rozwoju w ciągu ponad pół wieku. Służyła ona jako środek odstraszający przed globalnym konfliktem i oby tak pozostało.