W następstwie gwałtownych protestów przeciwko nowym podwyżkom podatków w Kenii, główne miasta pozostały napięte w środę, a rząd rozmieścił siły wojskowe w celu stłumienia niepokojów, które wybuchły dzień wcześniej.
W Nairobi, stolicy kraju, w powietrzu unosił się zapach gazu łzawiącego, a ulice usiane były gruzami po starciach demonstrantów z funkcjonariuszami policji. Biura ratusza nosiły ślady niepokojów, z przewróconymi kamieniami i spalonym pojazdem w pobliżu. Naprzeciwko kompleksu Sądu Najwyższego zniszczone ogrodzenie oznaczało zasięg zamieszek.
Obecność policji pozostała zwiększona wokół Parlamentu, ograniczając dostęp pieszych do tego obszaru.
Podczas gdy firmy ostrożnie wznowiły działalność w całym kraju, lokalne gazety przedstawiły chaos z poprzedniego dnia na pierwszych stronach. Nagłówki takie jak „Pandemonium” i „Śmierć, chaos, gniew” odzwierciedlały powagę sytuacji.
Według Amnesty International i różnych kenijskich organizacji obywatelskich, co najmniej pięć osób straciło życie podczas protestów, a 31 innych zostało rannych. Liczby te podlegały jednak ciągłej weryfikacji, a aktywiści wyrażali obawy, że rzeczywista liczba ofiar może być wyższa.
W mediach społecznościowych pojawiły się apele o informacje na temat zaginionych osób, które ostatni raz widziano podczas demonstracji. Doniesienia wskazywały, że około 50 młodych Kenijczyków zostało uprowadzonych, rzekomo z powodu ich głośnego sprzeciwu wobec podwyżek podatków.
Grupy praw człowieka potępiły te porwania, powołując się na schemat domniemanych pozasądowych zaginięć dokonywanych przez kenijską policję. Naczelny sędzia Kenii, Martha Koome, potępiła porwania jako atak na praworządność i wezwała do szybkiego postawienia zatrzymanych osób przed sądem.
Protesty zostały wywołane przez ustawę budżetową wprowadzoną przez rząd prezydenta Williama Ruto w celu zwiększenia dochodów poprzez dodatkowe podatki, powołując się na potrzebę rozwiązania kwestii długu publicznego i finansowania projektów infrastrukturalnych. Krytycy twierdzą, że ustawa spowoduje eskalację kosztów utrzymania, pogłębiając niezadowolenie społeczne.
Wtorkowe demonstracje, podczas których protestujący szturmowali parlament, miały miejsce, gdy ustawodawcy zatwierdzili kontrowersyjne przepisy. Prezydent Ruto potępił protesty jako „zdradzieckie” i obiecał podjęcie zdecydowanych działań w celu zapobieżenia przyszłym niepokojom.
W odpowiedzi na eskalację napięć, lider opozycji Raila Odinga wezwał do dialogu i zaapelował do rządu o ponowne rozpatrzenie ustawy podatkowej, podkreślając potrzebę konstruktywnego zaangażowania z demonstrantami.
W miarę jak Kenia radzi sobie z następstwami tych wydarzeń, naród stoi w obliczu krytycznego momentu, w którym musi zrównoważyć imperatywy gospodarcze z nastrojami społecznymi w obliczu ciągłych obaw o bezpieczeństwo.