Niedawny wiec wiceprezydent Kamali Harris w Atlancie spowodował zauważalny przypływ energii w bazie Demokratów, ale kluczowe pytanie pozostaje: Jak długo można utrzymać ten impet? Podczas gdy Demokraci świętują to, co wydaje się być ożywioną kampanią, Republikanie są sceptyczni co do tego, czy ten nowo odkryty entuzjazm przełoży się na trwałe poparcie.
Kampania Harris wyraźnie zmieniła bieg, z ogromnymi tłumami, poparciem celebrytów i zauważalnym odejściem od przekazu prezydenta Joe Bidena. We wtorek wieczorem Harris stanęła na scenie przed zelektryzowanym tłumem, prezentując się jako nowa twarz Partii Demokratycznej. Jej uwagi, w szczególności brak jakiejkolwiek wzmianki o Bidenie, sygnalizowały wyraźne odejście od bardziej umiarkowanego tonu prezydenta. Zamiast tego Harris przyjęła przesłanie skoncentrowane na przyszłości, zapewniając, że „dynamika w tym wyścigu się zmienia” i sugerując, że były prezydent Donald Trump odczuwa presję.
Republikanie mają jednak wątpliwości, czy ten „miesiąc miodowy Harris” może trwać. Wybuch ekscytacji w szeregach Demokratów, spowodowany awansem Harris na szczyt mandatu, może być tylko tym – krótkotrwałym podekscytowaniem. Ankieter GOP Neil Newhouse podsumował ten sentyment pytaniem: „Jak długo trwa miesiąc miodowy? Kto wie.”
Republikanie szybko zauważają również, że kampania Harris, pomimo szumu, wciąż ma wiele pytań bez odpowiedzi. Harris odziedziczyła aparat reelekcyjny Bidena, ale jej plany przekształcenia go nie są w pełni jasne. Co więcej, nie nakreśliła jeszcze własnej wizji partii ani nie wybrała kandydata, które to decyzje będą kluczowe w miarę postępów kampanii.
Czas tej zmiany przywództwa jest bezprecedensowy, skracając proces, który zwykle trwa miesiące, do zaledwie kilku tygodni. Ten skondensowany harmonogram dodaje do wyścigu warstwę nieprzewidywalności, pozostawiając otwartą możliwość, że poparcie Harris może się umocnić lub załamać przed dniem wyborów.
Przejście Harris do bardziej agresywnego stylu kampanii również budzi obawy wśród Republikanów. Dystansując się od przesłania Bidena o przywróceniu „duszy narodu” i zamiast tego pozycjonując kampanię jako walkę o przyszłość, Harris ryzykuje zrażenie umiarkowanych wyborców, którzy byli kluczem do zwycięstwa Biden-Harris w 2020 roku.
Co więcej, podczas gdy kampania Harris pławi się w blasku rekordowego pozyskiwania funduszy i pozytywnych wyników sondaży, Republikanie przygotowują się do wykorzystania tych samych kwestii, które napędzały kampanię Trumpa – niezadowolenia gospodarczego, bezpieczeństwa granic, kosztów mieszkaniowych i przestępczości. GOP wierzy, że te obawy będą rezonować z wyborcami bardziej niż nowy branding Harrisa jako zjawiska kulturowego.
Pomimo obecnej fali entuzjazmu, Republikanie są przekonani, że fundamentalna dynamika wyścigu nie uległa zmianie. Harris może cieszyć się swoją chwilą w centrum uwagi, ale w miarę postępów kampanii prawdziwym testem będzie to, czy będzie w stanie utrzymać ten impet, czy też wygaśnie, gdy wyborcy zaczną uważniej przyglądać się jej polityce.
W miarę rozwoju wyścigu obie partie przygotowują się do zaciętej rywalizacji w środowisku politycznym, które pozostaje tak spolaryzowane jak zawsze. Na razie Harris może być w centrum uwagi, ale Republikanie liczą na to, że kwestie, które tradycyjnie wpływają na zachowanie wyborców, ostatecznie zadecydują o wyniku.