Niedawne zamieszki antyimigranckie, które przetoczyły się przez Wielką Brytanię, ujawniły kruchy stan narodu i krytyczne wyzwania stojące przed nowym premierem, Keirem Starmerem. Podczas gdy bezpośrednia przemoc mogła ustąpić, podstawowe kwestie pozostają tykającą bombą zegarową dla jego rządu.
Niepokoje, naznaczone podpalonymi samochodami, atakami na meczety i przemocą skierowaną na hotele, w których mieszkają osoby ubiegające się o azyl, odzwierciedlają głęboko zakorzenione frustracje w obszarach o niekorzystnych warunkach ekonomicznych. Są to regiony, w których usługi publiczne się rozpadają, a kryzys kosztów utrzymania uderza najmocniej. Skrajna prawica z powodzeniem wykorzystała te żale, podsycając napięcia związane z imigracją i niepowodzeniami rządu.
Odpowiedzią Starmera było rozprawienie się z brutalnymi demonstrantami, co spotkało się z poparciem wielu osób. Jest to jednak tylko tymczasowe rozwiązanie. Prawdziwym testem dla Starmera jest to, czy uda mu się zająć podstawowymi przyczynami tych niepokojów: słabnącymi usługami publicznymi, niedoborem miejsc pracy i nieskutecznym zarządzaniem imigracją.
Polityka imigracyjna Wielkiej Brytanii, która miała zostać zaostrzona po Brexicie, zamiast tego spowodowała wzrost legalnej imigracji do rekordowego poziomu. Podczas gdy istnieje publiczne poparcie dla przyjmowania uchodźców z Ukrainy, Hongkongu i Afganistanu, sama skala imigracji stała się piorunochronem niezadowolenia. Niezdolność rządu do spełnienia obietnic dotyczących zmniejszenia tej liczby tylko podsyciła gniew, szczególnie w regionach najbardziej dotkniętych kryzysem gospodarczym.
Obietnica Starmera dotycząca zmniejszenia liczby migrantów to jedno, ale spełnienie tej obietnicy to drugie. Poleganie na zagranicznych pracownikach w celu obsadzenia kluczowych ról w służbie zdrowia i innych sektorach komplikuje wszelkie wysiłki zmierzające do ograniczenia imigracji bez dalszego niszczenia gospodarki. Ostatnie zamieszki jasno pokazują, że rząd musi zrobić coś więcej niż tylko zarządzać imigracją; musi inwestować w zaniedbane obszary, ożywić gospodarkę i przywrócić zaufanie społeczne.
Wyzwanie dla Starmera jest ogromne. Jego rząd musi pokazać, że jest w stanie poprawić standardy życia, skrócić listy oczekujących w NHS i stworzyć miejsca pracy w regionach, które od dawna czują się opuszczone. Jeśli nie zajmie się tymi kwestiami, skrajna prawica będzie nadal wykorzystywać niezadowolenie, a niepokoje prawdopodobnie powrócą.
Doświadczenie Starmera jako byłego prokuratora generalnego daje mu narzędzia do radzenia sobie z bezpośrednimi zaburzeniami. Jednak upewnienie się, że taka przemoc się nie powtórzy, będzie wymagało czegoś więcej niż tylko egzekwowania prawa; będzie to wymagało kompleksowego planu odbudowy krajowej gospodarki i usług publicznych.
Ostatnie zamieszki są sygnałem alarmowym dla rządu Starmera. Podkreślają one pilną potrzebę podjęcia działań w celu rozwiązania głęboko zakorzenionych problemów, które prowadzą ludzi na ulice. Starmer musi wywiązać się ze swoich obietnic, w przeciwnym razie ryzykuje utratę kontroli nad krajem, który jest coraz bardziej na krawędzi.