Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał niedawno ustawę obniżającą wiek poborowych do 25 lat z 27 lat, potencjalnie wpływając na losy wielu ukraińskich mężczyzn. Decyzja ta zapadła ponad dwa lata po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na pełną skalę, pozostawiając ukraińskie siły zbrojne zmagające się z pilną potrzebą wzmocnienia swoich szeregów.
W obliczu potężnej armii rosyjskiej, ukraińska młodzież jest zaniepokojona perspektywą służby wojskowej zgodnie z nowym prawem. Wielu z nich już nielegalnie uciekło z kraju, a ci, którzy pozostali, wyrażają obawy o swoją przyszłość.
Reporterzy nawiązali kontakt z ukraińskimi mężczyznami, których może dotknąć ta zmiana legislacyjna. Jegor Chomczenko, mieszkaniec Drużkiwki we wschodniej Ukrainie, podzielił się swoimi obawami, wyrażając zarówno zmartwienie, jak i rezygnację z losu. Podobnie Nestor Babskyi, fizjoterapeuta z zachodniej Ukrainy, zastanawia się nad swoim poczuciem winy za to, że jeszcze nie służył, a także nad rosnącą akceptacją możliwości służby wojskowej.
Ołeksandr Manczenko, dziennikarz z Charkowa, uznaje strategiczną konieczność stojącą za decyzją prezydenta Zełenskiego, uznając kluczową rolę młodych ludzi w przyszłości Ukrainy. Wyraża jednak również swoje osobiste zastrzeżenia co do udziału w walce, podkreślając znaczenie swojej obecnej pracy.
Maksym Sukhyi, technik dentystyczny z Kijowa, wyraża swoje zaangażowanie w gotowość, pilnie przygotowując się do potencjalnej mobilizacji. W międzyczasie Vasyl Vanzhurak, pracownik tartaku z Karpat, radzi sobie z obowiązkami rodzinnymi na tle nieustającej wojny.
Denys Yemets, elektryk z południowej Ukrainy, zastanawia się nad przedłużającym się charakterem konfliktu i jego wpływem na obawy jego rodziny o jego bezpieczeństwo. Pomimo różnych okoliczności, mężczyźni ci mają wspólną świadomość ciągłych trudności narzuconych przez trwającą wojnę.
Najmłodsze pokolenie Ukraińców staje w obliczu ponurej rzeczywistości przedłużającego się konfliktu, a ich życie coraz bardziej przeplata się z niepewnością i niebezpieczeństwami związanymi z zaangażowaniem wojskowym. Mówiąc słowami angielskiego poety Wilfreda Owena, ich los na linii frontu podlega nieprzewidywalnej arytmetyce przypadku.