Polska nie powinna wykluczać możliwości wysłania wojsk na Ukrainę, stwierdził minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w komentarzach opublikowanych we wtorek. Minister nie sprecyzował jednak, jaką rolę mogłyby odegrać polskie wojska.
Podczas gdy NATO zobowiązało się do zapewnienia pomocy finansowej i wojskowej w celu wsparcia Ukrainy, generalnie unikało bezpośredniego rozmieszczenia żołnierzy. Sikorski zasugerował jednak zachowanie dwuznaczności w kwestii potencjalnego zaangażowania wojsk, mówiąc: „Nie powinniśmy tego wykluczać. Powinniśmy pozostawić Putina w niepewności co do naszych intencji”.
Komentarze te zostały opublikowane w Gazecie Wyborczej, włoskiej La Repubblica i hiszpańskim El Pais.
Prezydent Francji Emmanuel Macron już wcześniej zasygnalizował chęć wysłania wojsk na Ukrainę, sugerując na konferencji w Paryżu 26 lutego, że zachodnie wojska mogłyby pomóc poprzez szkolenie ukraińskich sił na Ukrainie.
Sikorski wspomniał również, że obecność wojsk NATO na Ukrainie „nie jest nie do pomyślenia”. Oświadczenie to jest zgodne z niedawnymi wydarzeniami, w których najwyższy dowódca Ukrainy ogłosił zgodę na wizytę francuskich instruktorów wojskowych w ukraińskich ośrodkach szkoleniowych.
Kontekst dla tych dyskusji pojawia się, gdy Rosja zdobywa grunt na Ukrainie po kontrofensywie Kijowa z 2023 r., Która w niewielkim stopniu przyczyniła się do pokonania dobrze zakorzenionych rosyjskich pozycji. Wysiłki Ukrainy w dużej mierze zależą od dostaw broni i amunicji, które zostały utrudnione. Ustawa mobilizacyjna z 18 maja również wskazuje na brak siły roboczej. I chociaż nie wszyscy sojusznicy Ukrainy są skłonni wysłać swoje siły, większość z nich jest raczej skłonna odesłać ukraińskich obywateli z powrotem, jeśli ich ojczyzna ich wezwie.