Gdy Claudia Sheinbaum, główna kandydatka w wyborach prezydenckich w Meksyku, przybywa na wiec w zatłoczonym parku Orizaba, tłum skanduje „Presidenta!”. Obecni są przekonani, że zostanie ona pierwszą kobietą-prezydentem Meksyku. Sondaże wskazują, że mogą mieć rację. Ponieważ jej najbliższy rywal, Xóchitl Gálvez, również jest kobietą, a jedyny kandydat płci męskiej pozostaje daleko w tyle, Meksyk jest gotowy przełamać wielowiekową dominację mężczyzn na najwyższym urzędzie.
Pani Sheinbaum, członkini rządzącej partii Morena, mówi płynnie po angielsku i postrzega obecność dwóch wiodących kandydatek jako znak ewoluującego społeczeństwa Meksyku. „To symbol dla Meksyku. Myślę, że to także symbol dla całego świata” – powiedziała. „Meksyk przez wiele lat był nazywany krajem machistów. Ale Meksykanie są teraz rządzeni przez wiele kobiet i to jest zmiana”, dodała była burmistrz Mexico City, odnosząc się do parytetu płci w rządzie i dużej liczby kobiet gubernatorów stanowych. „Widzę młode dziewczyny, które są podekscytowane faktem, że kobieta zostanie prezydentem. To zmienia kulturę kobiet i mężczyzn”.
Meksyk stoi przed poważnymi wyzwaniami, w szczególności w zakresie przeciwdziałania przemocy wobec kobiet, gdzie średnio każdego dnia mordowanych jest około 11 kobiet. Pani Sheinbaum przyznała, że istnieje potrzeba zwiększenia wysiłków w celu ograniczenia tej przemocy. Veracruz, jeden z najgorszych stanów pod względem liczby zabójstw kobiet, był niedawno świadkiem makabrycznego morderstwa 23-letniej Isamar Galindo. „Głębokie zmiany kulturowe nie następują z dnia na dzień” – powiedziała Sheinbaum w odniesieniu do zakorzenionych kwestii machismo i przemocy ze względu na płeć.
W trakcie swojej kampanii pani Sheinbaum obiecała kontynuować proces społeczny i polityczny zainicjowany przez jej mentora, prezydenta Andrésa Manuela Lópeza Obradora, znany jako „Czwarta Transformacja Meksyku”. Ruch ten wprowadził popularne środki rozwoju społecznego, takie jak stypendia dla studentów i powszechna emerytura państwowa, które kandydaci opozycji obiecali utrzymać.
Główny rywal pani Sheinbaum, Xóchitl Gálvez, krytykował prezydenta Lópeza Obradora jako populistę i przedstawiał panią Sheinbaum jako jego marionetkę. Pani Sheinbaum pozostaje jednak pewna swojej tożsamości i misji. „Czuję się pewna siebie. Nie przejmuję się tym, co mówią. Oczywiście jestem z tego samego ruchu co López Obrador. Walczyliśmy razem przez ponad 20 lat o rząd, który mamy, o możliwości i prawa, które wywalczyliśmy dla Meksykanów. Będę żyć w innym czasie w historii, ale będę rządzić według tych samych zasad i to jest dobre dla Meksykanów”.
Tymczasem pani Gálvez, reprezentująca konserwatywną koalicję opozycyjną, oskarżyła rząd o kumoterstwo i złe zarządzanie wydatkami socjalnymi. W ostatniej debacie telewizyjnej podkreśliła zmagania Meksykanów ze skrajnym ubóstwem i obiecała obniżyć wiek emerytalny z 65 do 60 lat.
W wiejskim Veracruz przemysł kawowy służy jako mikrokosmos kwestii związanych z płcią. Kobieca spółdzielnia FemCafe w Ixhuatlán del Café jest wyjątkiem w branży zdominowanej przez mężczyzn. Gisela Illescas, założycielka spółdzielni, podkreśliła potrzebę świadomego płci przywództwa. „Nie chodzi tylko o bycie kobietą, ale o bycie świadomym płci, co jest zupełnie inną rzeczą. Na przykład ministerstwo rolnictwa nigdy nie było kierowane przez kobietę. A kobieca perspektywa w tej roli miałaby ogromny wpływ na sektor wiejski” – powiedziała.
Na wiecu Sheinbaum w Orizabie tłum skandował również „la primera!” („pierwsza”). Podczas gdy inne kraje Ameryki Łacińskiej miały kobiety-prezydentów, kobieta na czele Meksyku byłaby znaczącym i spóźnionym kamieniem milowym. Większym wyzwaniem jest jednak przezwyciężenie dziesięcioleci seksizmu, nierówności i przemocy ze względu na płeć w głęboko patriarchalnym społeczeństwie.