Kreml wydał surowe ostrzeżenie dla Stanów Zjednoczonych i wezwał ich ambasadora po ataku rakietowym na Krym, w którym zginęło czterech cywilów, w tym dwoje nieletnich. Atak, który miał miejsce w Sewastopolu, został rzekomo przeprowadzony przy użyciu dostarczonego przez USA pocisku ATACMS z głowicą kasetową.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potępił atak jako „barbarzyński” i oskarżył USA o ponoszenie bezpośredniej odpowiedzialności za ofiary śmiertelne. „Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych, bezpośrednie zaangażowanie, w wyniku którego giną rosyjscy cywile, nie może pozostać bez konsekwencji” – powiedział Pieskow dziennikarzom w poniedziałek. „Czas pokaże, jakie one będą” – dodał.
Pieskow podkreślił wcześniejsze wypowiedzi prezydenta Władimira Putina dotyczące możliwości dostarczania przez Rosję broni do krajów, które mogłyby użyć jej przeciwko zachodnim celom. Putin skrytykował kraje zachodnie za dostarczanie broni dalekiego zasięgu Ukrainie, sugerując, że Rosja może odpowiedzieć asymetrycznie, zbrojąc inne regiony przeciwko Zachodowi.
W odpowiedzi na atak rosyjskie MSZ wezwało ambasador USA Lynne Tracy, by wyrazić swoje niezadowolenie. W późniejszym oświadczeniu ministerstwa stwierdzono, że Waszyngton dzieli odpowiedzialność z Kijowem za to, co nazwał „okrucieństwem” i ostrzegł, że atak „nie pozostanie bezkarny”.
Według rosyjskich doniesień, rakieta uderzyła w obszar Sewastopola znany z piaszczystych plaż i hoteli, powodując ofiary wśród ludności cywilnej. Lokalni urzędnicy z Moskwy opisali ten incydent jako znaczącą eskalację z udziałem wyrafinowanej broni dostarczonej przez USA.
Ukraińscy urzędnicy utrzymywali, że Krym pozostaje legalnym celem wojskowym. Andrij Jermak, szef biura ukraińskiego prezydenta, powtórzył roszczenia Ukrainy dotyczące Krymu, stwierdzając w mediach społecznościowych: „Krym to Ukraina. Rosja musi opuścić półwysep. Ich armia i obiekty wojskowe muszą przestać istnieć”.
Mychajło Podoljak, wysoki rangą doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, opisał Krym jako duży obóz wojskowy z licznymi celami. Oskarżył Rosję o próbę osłaniania aktywów wojskowych obecnością cywilów, komplikując w ten sposób dynamikę wojskową w regionie.
Krym dołączył do Rosji po referendum w 2014 roku, co zostało szeroko potępione przez społeczność międzynarodową i uznane za nielegalną aneksję. Od tego czasu region ten stał się centralnym punktem konfliktu między Rosją a Ukrainą, z częstymi starciami wojskowymi i eskalacją napięć.
Niedawny atak podkreśla złożoność trwającego konfliktu i potencjał szerszych implikacji międzynarodowych, zwłaszcza gdy główne mocarstwa, takie jak USA i Rosja, wymieniają gorące oskarżenia i groźby.
Incydent ten budzi obawy o eskalację działań wojskowych w regionie i potencjalne zaangażowanie innych globalnych graczy. W miarę jak oba narody nadal umacniają swoje pozycje, społeczność międzynarodowa uważnie obserwuje, obawiając się dalszych wydarzeń, które mogłyby wpłynąć na szerszą stabilność geopolityczną.
Atak rakietowy na Krym zintensyfikował konflikt między Rosją a Ukrainą, przyciągając uwagę Stanów Zjednoczonych i podkreślając kruchą naturę międzynarodowej dyplomacji w regionie. Ponieważ Rosja ostrzega przed konsekwencjami, a Stany Zjednoczone utrzymują swoje wsparcie dla Ukrainy, sytuacja pozostaje niestabilna i obarczona potencjałem dalszej eskalacji.