Prezydent Kenii William Ruto ogłosił w środę znaczącą zmianę polityki, stwierdzając, że kontrowersyjna ustawa finansowa, która obejmowała znaczne podwyżki podatków, zostanie wycofana. Decyzja ta została podjęta w następstwie gwałtownych protestów w całym kraju, które doprowadziły do ponad 20 ofiar śmiertelnych i rozległych zniszczeń budynku parlamentu przez demonstrantów sprzeciwiających się ustawie.
Podczas briefingu prasowego prezydent Ruto przyjął do wiadomości oburzenie opinii publicznej i oświadczył: „Przyznaję rację i dlatego nie podpiszę ustawy budżetowej na 2024 r., a następnie zostanie ona wycofana. Ludzie przemówili”. Jego administracja, zaskoczona gwałtownym sprzeciwem wobec podwyżek podatków, wcześniej broniła ich jako niezbędnych do złagodzenia rosnącego zadłużenia zagranicznego Kenii i wspierania inicjatyw rozwojowych mających na celu przyniesienie korzyści rolnikom i nauczycielom.
Protesty, początkowo pokojowe, przerodziły się we wtorek w akty przemocy po przyjęciu ustawy przez ustawodawców. Interwencja policji z ostrą amunicją zaostrzyła sytuację, powodując powszechne potępienie i wezwania do odpowiedzialności ze strony organizacji praw człowieka.
Kenijska Narodowa Komisja Praw Człowieka poinformowała o 22 ofiarach śmiertelnych i 300 rannych w wyniku starć i zobowiązała się do wszczęcia dokładnego śledztwa w sprawie incydentów.
Debata nad ustawą budżetową wywołała publiczną frustrację z powodu rosnących kosztów utrzymania w obliczu wyzwań gospodarczych Kenii, w tym zadłużenia wynoszącego około 70 procent PKB kraju, czyli 10 bilionów szylingów (78 miliardów dolarów).
Nagłe wycofanie się prezydenta Ruto podkreśla delikatną równowagę między odpowiedzialnością fiskalną a nastrojami społecznymi, a rząd ma teraz za zadanie znaleźć alternatywne środki, aby zaradzić zarówno kryzysowi zadłużenia kraju, jak i żądaniom obywateli.