Jak ujawniły źródła, premier Keir Starmer planuje poczekać z nominacją nowego ambasadora w Waszyngtonie do czasu wyborów w USA. Ta strategiczna decyzja jest podyktowana chęcią sprawdzenia, czy Joe Biden lub Donald Trump wygra prezydenturę przed sfinalizowaniem wyboru.
Partia Pracy rozważała na to kluczowe stanowisko wysoko postawionych polityków, takich jak Cathy Ashton, David Miliband czy Peter Mandelson. Decyzja o opóźnieniu pojawiła się po tym, jak wybór Konserwatystów, Tima Barrowa, ustępującego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, został odłożony na bok po wyborach powszechnych. Ministrowie wahają się teraz, czy przystąpić do jakiejkolwiek nominacji, podczas gdy Trump prowadzi w sondażach, a Biden stoi w obliczu wyzwań w swojej partii.
Zbliżające się spotkanie Starmera z Bidenem w Białym Domu, zbiegające się w czasie ze szczytem NATO, jeszcze bardziej wpłynie na jego decyzję. Tymczasem Karen Pierce, obecna ambasador z silnymi powiązaniami z Trumpem i częstym gościem w Fox News, jest rozważana do ponownego mianowania. Jej kadencja jest ceniona za ciągłość i ugruntowane relacje z byłym prezydentem.
Wybór przedstawiciela Wielkiej Brytanii w USA jest ważną decyzją dyplomatyczną dla Starmera, kształtującą stosunki między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi w dającej się przewidzieć przyszłości. Dylemat polega na wyborze kandydata politycznego zamiast rutynowej nominacji w służbie cywilnej, na którą wpływ będzie miał wynik wyborów w USA.
Rząd rozpoczął proces rekrutacji, którego celem jest zatrudnienie nowego ambasadora do 25 stycznia, kiedy to kończy się kadencja Pierce’a. Bronwen Maddox, dyrektor generalna Chatham House, podkreśliła znaczenie tego stanowiska, zwracając uwagę na jego kluczową rolę w budowaniu relacji zarówno z prezydentem USA, jak i Kongresem.
Poprzedni konserwatywny rząd zdecydował się zastąpić Pierce’a Barrowem, co zostało zawieszone przez wybory powszechne, dając Starmerowi i ministrowi spraw zagranicznych Davidowi Lammy’emu możliwość wznowienia procesu selekcji. Barrow został poinformowany, że nie zostanie mianowany.
Wśród osób rozważanych na to stanowisko są Ashton, Mandelson i Miliband, choć ich powiązania z Partią Pracy i doświadczenie w służbie cywilnej mogą nie sprzyjać potencjalnej administracji Trumpa. Były prezydent miał kontrowersyjne relacje z poprzedniczką Pierce, Kim Darroch, ale mówi o niej bardzo dobrze, co wzmacnia jej pozycję jako potencjalnej kandydatki.
Pierce jest otwarta na pozostanie na swoim stanowisku i wyraziła silne przywiązanie do swojej obecnej roli, stwierdzając podczas wydarzenia w Waszyngtonie, że „musiałaby zostać wyciągnięta stąd za paznokcie”.
To staranne rozważenie odzwierciedla wysoką stawkę związaną z nominacją, zapewniając, że wybrany ambasador dostosuje się do przewidywanej administracji USA i skutecznie reprezentuje interesy Wielkiej Brytanii.