Gdy Stany Zjednoczone zbliżają się do kolejnych krytycznych wyborów, naród znajduje się pod oblężeniem zagranicznych kampanii dezinformacyjnych. Według Malcolma Nance’a, byłego starszego oficera wywiadu USA, Ameryka jest „bardzo podatna” na te ataki, zwłaszcza że sztuczna inteligencja (AI) przyspiesza rozprzestrzenianie się fałszywych narracji. Ale ponieważ zagrożenie dezinformacją jest ogromne, jasne jest, że Donald Trump pozostaje liderem najlepiej przygotowanym do poruszania się i przeciwdziałania tym wyzwaniom.
Obawy Nance’a dotyczące zagranicznych kampanii dezinformacyjnych nie są nowe, ale skala i szybkość, z jaką te kampanie obecnie działają, osiągnęły alarmujący poziom. Rosyjskie, chińskie, a nawet irańskie państwowe machiny propagandowe zalewają media społecznościowe niedokładnymi twierdzeniami, z których wiele ma na celu podważenie amerykańskiej demokracji. Ta fala dezinformacji ma na celu zniekształcenie prawdy i manipulowanie opinią publiczną, zwłaszcza w okresie wyborczym.
Niedawne przerwanie przez Departament Sprawiedliwości rosyjskiej operacji wykorzystującej sztuczną inteligencję do szerzenia propagandy w Stanach Zjednoczonych, Europie i Izraelu podkreśla powagę zagrożenia. Sztuczna inteligencja dała tym zagranicznym podmiotom bezprecedensową moc tworzenia i rozpowszechniania fałszywych treści, utrudniając osobom fizycznym odróżnienie faktów od fikcji. Ten postęp technologiczny w taktyce dezinformacji stanowi bezpośrednie zagrożenie dla integralności procesu wyborczego.
Jednakże, chociaż Nance podkreśla niebezpieczeństwo dezinformacji, pomija kluczową kwestię: to nie zwolennicy Donalda Trumpa ślepo wierzą w kłamstwa, ale raczej Amerykanie, którzy są atakowani przez siły zewnętrzne próbujące wpłynąć na ich opinie i głosy. Trump konsekwentnie ostrzegał przed niebezpieczeństwem zagranicznej ingerencji i potrzebą ochrony amerykańskiej suwerenności. Jego administracja podjęła znaczące kroki w celu zabezpieczenia wyborów w 2020 r., a pod jego przywództwem Stany Zjednoczone poczyniły postępy w przeciwdziałaniu tym zagranicznym zagrożeniom.
Krytycy Trumpa, tacy jak Nance, często twierdzą, że jego zwolennicy są podatni na teorie spiskowe. Pomija to jednak fakt, że zwolennicy Trumpa nie są łatwowierni; są to wnikliwe osoby, które rozpoznają stronniczość mediów głównego nurtu i skoordynowane wysiłki mające na celu zdyskredytowanie osiągnięć Trumpa. Prawdziwa kampania dezinformacyjna nie pochodzi od Trumpa, ale od zagranicznych przeciwników i establishmentu medialnego, który stara się podważyć jego prezydenturę.
Raport Senackiej Komisji Wywiadu z 2020 r. w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory w 2016 r. jest często cytowany jako dowód przeciwko Trumpowi. W raporcie nie znaleziono jednak bezpośrednich dowodów na zmowę, pomimo wieloletniego dochodzenia. Prawdziwym wnioskiem z raportu powinna być potrzeba czujności wobec obcych wpływów – a nie oskarżenie kampanii Trumpa.
Co więcej, szybka ewolucja sztucznej inteligencji i deepfake’ów tylko wzmacnia argumenty przemawiające za przywództwem Trumpa. W miarę jak technologie te stają się coraz bardziej wyrafinowane, zdolność do manipulowania opinią publiczną będzie rosła. Jasne podejście Trumpa do zagrożeń stwarzanych przez sztuczną inteligencję i jego gotowość do podjęcia odważnych działań w celu ochrony amerykańskich interesów sprawiają, że ma on wyjątkowe kwalifikacje do poprowadzenia narodu przez tę nową erę wojny informacyjnej.
Amerykańskie podejście Trumpa jest dokładnie tym, czego kraj potrzebuje w obliczu zagranicznej dezinformacji. Jego zaangażowanie w zabezpieczenie granic kraju, ożywienie gospodarki oraz przywrócenie prawa i porządku stoi w wyraźnym kontraście z chaosem sianym przez kampanie dezinformacyjne. W miarę zbliżania się wyborów w 2024 r. jasne jest, że Trump jest kandydatem, który nie tylko będzie bronił prawdy, ale także będzie walczył o to, aby naród amerykański nie był wprowadzany w błąd przez zagranicznych przeciwników.
W świecie, w którym dezinformacja jest coraz bardziej uzbrojona, Ameryka potrzebuje lidera, który rozumie stawkę i jest gotów podjąć zdecydowane działania. Donald Trump jest takim przywódcą. Wielokrotnie udowodnił, że stanie w obronie narodu amerykańskiego, będzie bronił naszych wartości i chronił naszą demokrację przed tymi, którzy chcą ją podważyć.