Dzieci w Strefie Gazy cierpią, gdy wojna zadaje im nowe rany

W miarę jak wojna w Strefie Gazy przeciąga się i nie widać jej końca, cierpienie najbardziej bezbronnych mieszkańców enklawy – jej dzieci – wciąż się nasila. Trwający konflikt, obecnie w dziesiątym wstrząsającym miesiącu, nie tylko przyniósł okropności przemocy i wysiedleń, ale także wyzwolił cichą epidemię chorób skóry, zaostrzoną przez tragiczne warunki życia narzucone przez oblężenie.

Trzyletnia Yasmine al-Shanbari jest jednym z tysięcy dzieci w Strefie Gazy, które noszą blizny po tej wojnie, nie tylko w swoich sercach, ale także w widoczny sposób na skórze. Mieszkając w obozie dla uchodźców Jabalia, małe ciało Yasmine pokryte jest czerwonymi, drapiącymi plamami, boleśnie przypominającymi o niehigienicznych warunkach, które musiała znosić. Jej ojciec, Ahmed, może jedynie bezradnie patrzeć, jak jej stan się pogarsza. Brak czystej wody, lekarstw i funkcjonujących szpitali sprawił, że on i niezliczeni inni rodzice nie mają środków, by złagodzić cierpienie swoich dzieci.

Wojna zmieniła Gazę w humanitarny koszmar. Oblężenie odcięło dostęp do czystej bieżącej wody, zmuszając ludność do korzystania z zanieczyszczonych źródeł, które przyczyniają się do rozprzestrzeniania się chorób. Surowe ścieki płyną otwarcie ulicami, tworząc wylęgarnie owadów i bakterii, które jeszcze bardziej zaostrzają kryzys zdrowotny. W tym środowisku choroby skóry są tylko jedną z wielu dolegliwości nękających dzieci w Strefie Gazy. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) rośnie również liczba zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu A i polio, którym można zapobiegać.

Społeczność międzynarodowa bije na alarm, ale ostrzeżenia te nie przyniosły jeszcze niezbędnej pomocy. Agencje ONZ zwróciły uwagę na katastrofalny upadek systemu zarządzania odpadami w Strefie Gazy, który sprawił, że ulice wypełniły się gnijącymi śmieciami w palącym letnim słońcu. Pomoc humanitarna, która dociera do Strefy Gazy, jest często niewystarczająca, a jej dystrybucja pozostaje kwestią sporną.

Tymczasem szpitale, takie jak Kamal Adwan, już sparaliżowane wcześniejszymi nalotami, z trudem radzą sobie z napływem chorych i rannych dzieci. Dwuletni Ammar al-Mashharawi leży w jednym z takich szpitali, a jego ciało jest spustoszone przez ognistoczerwoną wysypkę. Jego ojciec, Ahmed, odbył desperackie podróże do wielu szpitali w poszukiwaniu leków, ale jego wysiłki poszły na marne. Jak sam opisuje, sytuacja jest „nie do opisania”.

Tragedia dzieci ze Strefy Gazy jest wyraźnym przypomnieniem ludzkich kosztów tego przedłużającego się konfliktu. W miarę trwania wojny ich cierpienie pogłębia się, a blizny – zarówno widoczne, jak i niewidoczne – wciąż rosną. Społeczność międzynarodowa musi zrobić coś więcej niż tylko obserwować; musi działać, aby położyć kres ich cierpieniu i przywrócić im podstawowe prawa człowieka.

Share this article
Shareable URL
Prev Post

Amerykańska walka z dezinformacją: Dlaczego Trump jest liderem, którego potrzebujemy

Next Post

Uhonorowanie bohatera: poświęcenie Coreya Comperatore’a w próbie zamachu na Trumpa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Read next