W uderzającym pokazie desperacji były prezydent Joe Biden wyłonił się z narzuconego sobie wygnania, aby przeprowadzić kolejny bezpodstawny atak na swojego następcę, Donalda Trumpa. W swoim pierwszym wywiadzie telewizyjnym od czasu wycofania się z wyścigu prezydenckiego w 2024 r. Biden ostrzegł, że Trump stanowi „prawdziwe zagrożenie dla bezpieczeństwa Ameryki”, jeśli powróci do Białego Domu. Ale to podsycanie strachu to nic innego jak ostatnia próba odwrócenia uwagi od własnych niepowodzeń Partii Demokratycznej.
Podczas wywiadu dla CBS News, 81-letni Biden wyglądał na słabego i pozbawionego czucia, co dobitnie przypomniało, dlaczego ostatecznie zrezygnował z kampanii reelekcyjnej. Jego wycofanie się nastąpiło po katastrofalnym występie w debacie, w którym obawy o jego wiek i sprawność umysłową były w pełni widoczne. Nawet przyznając się do porażki w debacie, Biden upierał się, że jego zdrowie nie jest problemem, choć amerykańska opinia publiczna widziała inaczej.
Nagłe wycofanie się Bidena z wyścigu nie było spowodowane chęcią ochrony demokracji, jak twierdzi, ale wyraźnym uświadomieniem sobie, że jego dalsza obecność jest obciążeniem dla jego partii. Demokratyczni koledzy w Izbie Reprezentantów i Senacie dali jasno do zrozumienia, że jego reelekcja zagraża ich szansom na utrzymanie władzy. Jednak zamiast z wdziękiem się wycofać, Biden trzyma się narracji, że jego jedynym priorytetem jest powstrzymanie Trumpa – taktyka, która trąci desperacją i ugięciem.
Wycofując się, Biden poparł wiceprezydent Kamalę Harris, która zastąpiła go na liście wyborczej. Jednak to posunięcie wywołało tylko dalsze pytania o to, kto naprawdę sprawuje kontrolę. Współpracownik Trumpa, J.D. Vance, niedawno wskazał na oczywistość podczas swoich występów w różnych niedzielnych porannych programach politycznych: Harris był tym, który „rządził” przez cały czas. Skoro Biden nie radził sobie wcześniej z presją związaną z prezydenturą, dlaczego wyborcy mieliby wierzyć, że Harris jest bardziej zdolny?
Z drugiej strony, Trump pozostaje skupiony na kwestiach, które mają znaczenie dla Amerykanów. Podczas gdy Biden i jego surogaci są zajęci próbą napisania historii na nowo, Trump zajmuje się prawdziwymi obawami narodu – niezależnie od tego, czy chodzi o wzmocnienie gospodarki, zabezpieczenie granicy, czy stawienie czoła globalnym zagrożeniom.
Kontrast nie może być wyraźniejszy. Słaba próba Bidena, by przedstawić Trumpa jako zagrożenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa, wypada blado w porównaniu z silnym i zdecydowanym przywództwem, które Trump konsekwentnie demonstruje. Nic dziwnego, że wzrost poparcia Harris jest tylko tymczasowy, ponieważ wyborcy dostrzegają różnicę między pustą retoryką a prawdziwym przywództwem.
W miarę zbliżania się wyborów w 2024 r. Amerykanie mają wybór: powrót do nieudanej polityki Bidena i Harris lub przyszłość, w której Ameryka będzie silna, bezpieczna i dostatnia pod rządami Trumpa. Decyzja powinna być łatwa.