Chiny wyraziły silne niezadowolenie z niedawnych komentarzy ministrów spraw zagranicznych G7, wzywając tę grupę do zaprzestania tego, co postrzegają jako „podżeganie do konfrontacji”. Oświadczenie wydała ambasada Chin w Japonii po zakończeniu dwudniowego spotkania ministrów spraw zagranicznych G7, które odbyło się w Tokio.
Państwa G7 we wspólnym oświadczeniu wydanym na zakończenie spotkania odniosły się do różnych obaw związanych z Chinami. Wśród kluczowych poruszonych kwestii znalazły się wezwania do Chin, aby zajęły się swoją polityką nierynkową, powstrzymały się od pomagania Rosji w konflikcie z Ukrainą, utrzymały pokój i stabilność w Cieśninie Tajwańskiej oraz zapewniły Hongkongowi wysoki poziom autonomii.
W odpowiedzi ambasada chińska zapewniła, że Chiny zdecydowanie przeciwstawią się wszelkim rzekomym oszczerczym kampaniom prowadzonym przez siły zewnętrzne i stanowczo sprzeciwiła się temu, co postrzegają jako podejmowane przez inne kraje próby ograniczenia działań Chin wobec Tajwanu. W centrum uwagi pozostaje drażliwa kwestia Tajwanu – Pekin uważa ją za część swojego terytorium, natomiast Tajwan odrzuca to twierdzenie.
Prezydent Tsai Ing-wen z Tajwanu, którego wyspa jest rządzona demokratycznie, wyraziła swoje zaangażowanie we współpracę z członkami G7 na rzecz wspierania wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku. Krytyka w kwestiach związanych z Tajwanem i Hongkongiem od dawna jest źródłem napięć, a Pekin postrzega takie uwagi jako ingerencję w jego sprawy wewnętrzne.
Sytuacja w Hongkongu, który w 1997 r. powrócił spod rządów brytyjskich pod chińskie rządy w ramach formuły „jeden kraj, dwa systemy”, zwróciła uwagę krajów zachodnich. Pojawiły się obawy co do ochrony zasad demokracji, wolności i autonomii w Hongkongu, zwłaszcza w następstwie wdrożenia w 2020 r. ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Te trwające dyskusje podkreślają złożoność i drażliwość towarzyszącą interakcjom Chin ze społecznością międzynarodową, zwłaszcza w kwestiach związane z Tajwanem i Hongkongiem.