Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że izraelski premier Benjamin Netanjahu zostanie ostatecznie osądzony jako zbrodniarz wojenny za trwające działania wojskowe Izraela w Strefie Gazy. Przemawiając na posiedzeniu komitetu Organizacji Współpracy Islamskiej (OIC) w Stambule, Erdogan skrytykował kraje zachodnie wspierające Izrael i oskarżył je o zapewnianie „bezwarunkowego wsparcia w zabijaniu dzieci”, będąc jednocześnie współwinnymi zarzucanych im zbrodni.
Erdogan, który popiera dwupaństwowe rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego, zdecydowanie potępił izraelską kampanię w Gazie rozpoczętą w odpowiedzi na ataki grupy bojowników Hamas 7 października. Według ministerstwa zdrowia Gazy ponad 15 500 osób straciło życie żyje w izraelskich operacjach powietrznych i naziemnych.
W swoim przemówieniu Erdogan porównał Netanjahu do byłego prezydenta Jugosławii Slobodana Miloszevicia, stwierdzając: „Netanjahu, który jest obecnie rzeźnikiem w Gazie, nie tylko jest zbrodniarzem wojennym, ale będzie sądzony jako rzeźnik w Gazie, tak jak był sądzony Miloszevic.
Turecki przywódca skrytykował mocarstwa zachodnie, określając je jako „ślepe i głuche” za usprawiedliwianie ofiar cywilnych w Gazie powołując się na obecność Hamasu. Turcja, w przeciwieństwie do wielu swoich zachodnich sojuszników, nie uważa Hamasu za grupę terrorystyczną i gości część jej członków.
Erdogan podkreślił rolę grupy kontaktowej krajów muzułmańskich utworzonej przez OIC i Ligę Arabską w celu prowadzenia rozmów w sprawie Gazy z krajami zachodnimi. Podkreślił potrzebę dokonania oceny Rady Praw Człowieka ONZ i Międzynarodowego Trybunału Karnego w tych ramach. Erdogan wezwał także do zwrócenia uwagi na izraelski arsenał nuklearny i nalegał na pilną reformę Rady Bezpieczeństwa ONZ, argumentując, że obecna struktura nie reprezentuje świata i nie przynosi ludzkości pokoju ani nadziei.
Turecki prezydent oskarżył pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa – Stany Zjednoczone, Rosję, Chiny, Wielką Brytanię i Francję – o sabotowanie szczerych wysiłków Sekretarza Generalnego Antonio Guterresa, twierdząc, że taki system jest nie do przyjęcia.