Nowo mianowany premier Słowacji Robert Fico nie marnował czasu i spełnił obietnicę wyborczą. Fico ogłosił zaprzestanie pomocy wojskowej dla Ukrainy, stwierdzając, że wszelka pomoc udzielana Ukrainie będzie ograniczać się do pomocy humanitarnej i cywilnej, z zaprzestaniem dostaw broni.
Decyzja ta, podjęta wkrótce po zaprzysiężeniu koalicyjnego rządu Fico, stanowi istotną zmianę w polityce zagranicznej Słowacji. Lewicowy populista, stojący na czele partii Smer-SD, już w trakcie kampanii wyborczej sygnalizował zamiar zaprzestania pomocy wojskowej dla Ukrainy. Jego rząd koalicyjny, składający się z partii ultraprawicowej i partii lewicowej, odzwierciedla to zaangażowanie.
Słowacja jako członek Unii Europejskiej i NATO była zagorzałym zwolennikiem Ukrainy w jej konflikcie z Rosją. Oczekuje się jednak, że pod przywództwem Fico kraj zbliży swoją politykę zagraniczną do stanowiska Węgier.
Obietnice wyborcze Fico obejmowały zobowiązanie do niedostarczania Ukrainie amunicji i opowiadały się za poprawą stosunków z Rosją. Po zwycięstwie wyborczym Fico podkreślił, że Słowacja ma „większe problemy” do rozwiązania niż sytuacja na Ukrainie i wezwał do rozmów pokojowych.
W reakcji na decyzję Słowacji rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zbagatelizował skutki tej decyzji, zauważając, że udział słowackich dostaw broni na Ukrainę był stosunkowo niewielki.
Zmiana stanowiska Słowacji w sprawie pomocy wojskowej dla Ukrainy rodzi pytania o przyszłość polityki zagranicznej kraju i jej relacji z sąsiadującymi państwami w regionie.