Protesty wybuchły na lotnisku w Dagestanie, należącej do rosyjskiej republiki kaukaskiej, po tym, jak rozeszły się pogłoski o przylatującym locie z Izraela. W wyniku incydentu grupa demonstrantów, motywowana gniewem i obawami związanymi z wojną w Gazie, siłą wdarła się na teren lotniska, co doprowadziło do tymczasowego zamknięcia.
Filmy udostępniane w mediach społecznościowych, a także doniesienia rosyjskich mediów RT i Izwiestia przedstawiają chaotyczną scenę, podczas której dziesiątki protestujących wyłamały drzwi i bariery bezpieczeństwa. Niektórzy nawet odważyli się wejść na pas startowy lotniska. W odpowiedzi na szybką reakcję rosyjska agencja lotnicza Rossavitsia ogłosiła zawieszenie zarówno lotów przychodzących, jak i wychodzących oraz wysłała siły bezpieczeństwa, aby zajęły się sytuacją.
W oświadczeniu wydanym przez rząd Rosyjskiej Republiki Dagestańskiej w Telegramie zapewniono opinię publiczną, że „sytuacja jest pod kontrolą, a organy ścigania pracują na miejscu”.
W kolejnej aktualizacji Rossavitsia poinformowała, że lotnisko zostało oczyszczone z protestujących, ale pozostanie zamknięte do 6 listopada.
Zdjęcia i filmy z lokalnych kanałów Telegramu uchwyciły obecność tłumów na zewnątrz lotniska, zatrzymujących pojazdy i próbujących zdemontować bariery bezpieczeństwa. Jeden z protestujących trzymał tabliczkę z napisem: „W Dagestanie nie ma miejsca dla zabójców dzieci”.
Biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu wydało wieczorem oświadczenie, w którym wyraziło oczekiwanie, że władze rosyjskie będą chronić izraelskich obywateli i Żydów, podejmując jednocześnie zdecydowane działania przeciwko demonstrantom i podżegaczom do przemocy.
Achmed Dudajew, minister informacji w sąsiadującej z Dagestanem Czeczenii, nalegał na spokój i przestrzegał przed prowokacjami w odpowiedzi na rosnące napięcie w regionie Kaukazu. Sytuacja podkreśla złożoność konfliktów globalnych i ich potencjał wywoływania niepokojów daleko poza bezpośrednimi obszarami konfliktu.