Przybrzeżne miasta Queensland w Australii zmagają się z nieustanną inwazją szczurów, zarówno martwych, jak i żywych, podczas gdy region walczy z przedłużającą się plagą szczurów i myszy. Wzrost liczebności rodzimej populacji gryzoni zepchnął szczury w stronę wybrzeża w poszukiwaniu pożywienia, przytłaczając mieszkańców i stwarzając wyzwania zarówno dla mieszkańców, jak i turystów.
Od miesięcy Queensland zmaga się z bezprecedensową plagą szczurów i myszy, którą dodatkowo pogarszają sprzyjające warunki hodowli i obfite zbiory. Wzrost liczby gryzoni był szczególnie trudny dla społeczności położonych na wybrzeżu, gdzie szczury przemieszczają się masowo w poszukiwaniu pożywienia.
Mieszkańcy miast takich jak Normanton wyrazili powagę sytuacji, zgłaszając doniesienia o szczurach przedostających się do domów, pojazdów i wybiegów dla zwierząt. Derek Lord, mieszkaniec Normanton, opisał skalę plagi, stwierdzając: „Stary, wszędzie są szczury”. Opowiedział o zniszczeniach wyrządzonych pojazdom, a szczury spowodowały w ciągu nocy znaczne uszkodzenia przewodów w komorach silnika. Nie oszczędzono nawet kaczek domowych, ponieważ szczury włamały się do ich klatek, powodując niepokój wśród zwierząt.
Sąsiednie miasto Karumba, znane z atrakcji związanych z wędkowaniem i obserwacją ptaków, również padło ofiarą ataku szczurów w ostatnich tygodniach. Rosną obawy wśród mieszkańców, którzy obawiają się potencjalnych konsekwencji dla turystyki na tym obszarze.
Wpisy w mediach społecznościowych oddały skalę problemu, prezentując filmy przedstawiające stosy martwych szczurów wzdłuż brzegu, otoczone rojami much i innych owadów. Na jednym z klipów widać dużą liczbę szczurów pływających po rzece, co podkreśla skalę problemu.
Eksperci przypisują wzrost populacji gryzoni idealnym wilgotnym warunkom pogodowym sprzyjającym rozrodowi, w połączeniu z obfitymi zbiorami. Australijska krajowa agencja naukowa odnotowała w artykule z 2021 r., że w niektórych częściach Queensland i Nowej Południowej Walii – innego dotkniętego regionu – populacje myszy osiągnęły stan dżumy niespotykany od 2011 r.
W związku z przewidywaną bardziej mokrą pogodą w Queensland rosną obawy, że plaga szczurów może się nasilić w nadchodzących tygodniach. Właściciele i mieszkańcy obiektów wędkarskich, tacy jak Jemma Probert w Karumbie, wyrażają obawy związane z długoterminowym wpływem na region. „Niedobrze jest pozostawiać Karumbę z pamięcią” – stwierdził Probert, podkreślając wyzwania, jakie stwarza trwająca inwazja gryzoni i jej potencjalne konsekwencje dla lokalnych społeczności i sektora turystycznego.