Rozpoczął się proces w sprawie hush money z udziałem byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, co spowodowało konieczność wyboru ławy przysięgłych. Jednak zebranie panelu dwunastu ławników okazało się wyzwaniem.
Po latach śledztwa i tygodniach opóźnień, w poniedziałek rozpoczął się proces karny przeciwko byłemu prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. Setki mieszkańców Nowego Jorku w różnym wieku zostało wezwanych, aby służyć jako potencjalni przysięgli do podjęcia decyzji w tej sprawie. W poniedziałek na sali rozpraw pojawiło się 96 kandydatów.
Wybór dwunastu przysięgłych i ich sześciu potencjalnych zastępców przebiegał jednak powoli. Ponad połowa z 96 kandydatów stwierdziła, że nie może być sprawiedliwa i bezstronna wobec Trumpa. Co najmniej dziewięciu innych podniosło ręce, gdy sędzia Juan Merchan zapytał, czy nie mogą uczestniczyć z innego powodu i zostali natychmiast zwolnieni.
Sędzia Merchan podkreślił, jak ważne jest, aby potencjalni ławnicy byli w stanie „odłożyć na bok osobiste uczucia lub uprzedzenia” i podjąć decyzję „w oparciu o dowody i prawo”.
Pozostali potencjalni przysięgli, którzy wierzyli, że mogą to zrobić, musieli odpowiedzieć na 40 pytań dotyczących ich osobistego pochodzenia, konsumpcji mediów, hobby i stosunku do Trumpa. Inna kobieta została wykluczona, gdy odpowiedziała po prostu „tak” na pytanie, czy ma zdecydowaną opinię na temat byłego prezydenta.
Na podstawie odpowiedzi udzielonych przez potencjalnych przysięgłych, adwokaci mogą poprosić sędziego o wykluczenie ich „ze względu na przyczynę”. Ponadto adwokaci mogą peremptorycznie zakwestionować dziesięciu potencjalnych przysięgłych i dwóch potencjalnych zastępców przysięgłych bez podania przyczyn.
Pod koniec pierwszego dnia procesu pozostała tylko jedna trzecia z 96 zaproszonych osób. Dzień zakończył się bez wyboru ławników. Proces selekcji ma być kontynuowany we wtorek. Żmudna ceremonia ilustruje trudności w „wyborze bezstronnego panelu w mieście, w którym oskarżony jest powszechnie znienawidzony”, napisał New York Times.
Jeszcze przed rozpoczęciem procesu Trump narzekał, że nie otrzyma sprawiedliwej ławy przysięgłych na Manhattanie, gdzie muszą mieszkać ławnicy.
Jego proces jest pierwszym przeciwko byłemu prezydentowi USA i odbywa się w trakcie trwającej kampanii wyborczej. Według sądu proces może potrwać do ośmiu tygodni. W przypadku skazania, Trumpowi grozi potencjalny wieloletni wyrok więzienia, który może również obejmować dozór kuratora.
„To mistyfikacja. To polityczne polowanie na czarownice. To trwa wiecznie” – powiedział 77-latek po opuszczeniu sali sądowej.
Były prezydent USA próbował wszystkiego, aby opóźnić rozpoczęcie procesu, ale wielokrotnie napotykał na niepowodzenia. W poniedziałek sędzia odrzucił kolejny wniosek prawników Trumpa. Twierdzili oni, że sędzia Merchan jest w konflikcie interesów i dlatego musi zostać zastąpiony.
Zarzuty przeciwko Trumpowi zostały postawione przez wielką ławę przysięgłych. Oskarżają go o fałszowanie dokumentacji biznesowej związanej z cichą płatnością na rzecz gwiazdy porno Stormy Daniels przed wyborami w 2016 roku. Były prawnik Trumpa, Michael Cohen, rzekomo zapłacił kobiecie, która naprawdę nazywa się Stephanie Clifford, 130 000 dolarów za milczenie na temat seksualnego spotkania z Trumpem, które według niej miało miejsce w 2006 roku.
Trump zaprzecza romansowi, ale przyznaje, że Cohen zwrócił jej pieniądze. Jego prawnicy twierdzą, że były to „uzasadnione wydatki prawne”. Umowy o zachowaniu poufności między dwiema stronami nie są z natury nielegalne. Trump jest jednak oskarżony o bezprawne rejestrowanie płatności, próbę ich nielegalnego ukrycia, a tym samym próbę ukrycia innych naruszeń prawa.
W przypadku skazania Trumpowi grożą również konsekwencje polityczne: w listopadowych wyborach spodziewany jest zacięty wyścig z urzędującym Joe Bidenem.
Proces w Nowym Jorku jest pierwszym z czterech postępowań karnych przeciwko Trumpowi. Eksperci prawni sugerują, że pozostałe trzy sprawy są poważniejsze niż domniemane płatności: Trump jest oskarżony o udział w oszustwach wyborczych i bezprawne obchodzenie się z poufnymi dokumentami. Procesy te zostały jednak odroczone. Trump nie przyznał się do winy we wszystkich czterech sprawach, argumentując, że są one motywowane politycznie.