Tysiące Gruzinów zebrało się w Tbilisi na nowej fali protestów przeciwko proponowanej ustawie przypominającej rosyjską ustawę o „zagranicznych agentach”, sprzeciwiając się ostrzeżeniom rządu i potwierdzając swoje zaangażowanie w integrację europejską.
Demonstracje, jedne z największych od czasu uzyskania przez kraj niepodległości od Związku Radzieckiego w 1991 r., rozpoczęły się późnym wieczorem w niedzielę, a demonstranci obiecali utrzymać swoją obecność przez całą noc, aby utrudnić ustawodawcom dostęp do budynku parlamentu przed trzecim czytaniem ustawy w poniedziałek.
Premier Irakli Kobakhidze powtórzył, że rząd jest zdeterminowany, by uchwalić ustawę w tym tygodniu, pomimo gróźb ścigania protestujących. Kontrowersyjna ustawa nakłada na organizacje otrzymujące ponad 20 procent finansowania z zagranicy obowiązek zarejestrowania się jako agenci obcych wpływów pod groźbą wysokich grzywien.
Na tle flag UE i Gruzji protestujący zalali główną aleję Rustaveli w Tbilisi, nawet gdy prezydent Salome Zurabishvili ostrzegała przed potencjalnymi prowokacjami po doniesieniach o nękaniu aktywistów i użyciu przez policję armatek wodnych i gazu łzawiącego podczas poprzednich demonstracji.
Władze wydały ostrzeżenia przed potencjalnymi aresztowaniami osób próbujących utrudniać prace parlamentarne, ale demonstranci pozostali zdecydowani w swoim sprzeciwie wobec ustawy, która ich zdaniem może zagrozić aspiracjom Gruzji do członkostwa w UE i nasuwać podobieństwa do rosyjskiego ustawodawstwa.
Ubiegłoroczna próba wprowadzenia ustawy przez rządzącą partię Gruzińskie Marzenie spotkała się z ogromnym sprzeciwem społecznym, co doprowadziło do jej wycofania. Jednak późniejsze oczernianie organizacji pozarządowych przez założyciela partii Bidzinę Iwaniszwilego jako „wrogów wewnętrznych” i oskarżenia o zagraniczną zmowę ponownie wywołały kontrowersje.
Odnowiona w kwietniu z niewielkimi modyfikacjami ustawa wymaga teraz od organizacji pozarządowych, podmiotów medialnych i dziennikarzy rejestracji jako podmiotów „realizujących interesy obcego mocarstwa”, co wywołało oskarżenia o dryf Gruzji w kierunku wpływów Moskwy.
Poprzednie prozachodnie stanowisko Gruzji zostało potwierdzone wraz z przyznaniem jej w grudniu statusu kandydata do UE, co podkreśla znaczenie tego kroku legislacyjnego i możliwej zmiany w stosunkach Gruzja – UE.