Konserwatywny Sojusz Niemiec, składający się z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) i Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), stał się wiodącą siłą w wyborach do Unii Europejskiej. Według prognoz niemieckiej telewizji publicznej blok CDU/CSU uzyskał 30,2% głosów.
Skrajnie prawicowa Partia alternatywa dla Niemiec (AfD) osiągnęła znaczny wzrost, zajmując drugie miejsce z szacunkową liczbą 16% głosów. Oznacza to wzrost o 5 punktów procentowych w porównaniu z ich wynikami w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku.
I odwrotnie, partie rządzące w Niemczech doświadczyły znacznego upadku, co wpłynęło na przywództwo kanclerza Olafa Scholza. Socjaldemokraci (SPD), Zieloni i wolni Demokraci (FDP) zebrali łącznie mniej niż jedną trzecią głosów. SPD Scholza uzyskała tylko 13,9%, co oznacza najgorszy wynik po II Wojnie Światowej w głosowaniu ogólnokrajowym. Zieloni odnotowali spadek poparcia do 11,9%, co stanowi znaczący spadek w porównaniu ze szczytem 20,5% pięć lat temu.
Andrea Römmele, profesor nauk politycznych w Hertie School w Berlinie, zwróciła uwagę na obawy wyborców dotyczące bezpieczeństwa ekonomicznego i imigracji, które AfD skutecznie wykorzystała. „Ludzie obawiają się o swoją przyszłość, o niewystarczające zarobki oraz o zbyt wielu migrantów i osób ubiegających się o azyl w swoich miastach” – powiedział Römmele Associated Press.
Friedrich Merz, lider opozycji, świętował zwycięstwo bloku Unii, nazywając je poważną porażką kanclerza Scholza. Niektórzy konserwatyści sugerowali, że Scholz powinien zwołać parlamentarne wotum zaufania lub rozważyć nowe wybory, chociaż propozycje te zostały odrzucone przez partie rządzące.
Römmele zwrócił uwagę na znaczną inwestycję Scholza w kampanię, sugerując, że słabe wyniki były dla niego osobistą porażką. Pomimo spekulacji na temat możliwości zastąpienia Scholza bardziej popularnym ministrem obrony Boris Pistorius jako kandydat SPD w następnych wyborach, Römmele uważa, że Scholz raczej nie ustąpi, niezależnie od nacisków wewnętrznych.