Amirhossein Ghazizadeh Hashemi, kandydat w nadchodzących wyborach prezydenckich w Iranie, wycofał się z wyścigu, oznaczając pierwsze odejście w tym, co zapowiada się na uważnie obserwowany konkurs wyborczy na następcę zmarłego prezydenta Ebrahima Raisiego.
Pod koniec środy 53-letni Ghazizadeh Hashemi ogłosił swoją decyzję o ustąpieniu, podkreślając potrzebę jedności wśród twardogłowych, aby wzmocnić swoją pozycję w wyborach. Państwowa agencja prasowa IRNA poinformowała, że wezwał on innych kandydatów do pójścia w jego ślady w celu skonsolidowania „frontu rewolucji”.
Ghazizadeh Hashemi, który wcześniej był jednym z wiceprezydentów prezydenta Raisiego i szefem Fundacji Spraw Męczenników i Weteranów, wycofał swoją kandydaturę w trakcie kampanii wyborczej, ponieważ w piątek przypada dzień głosowania.
Wycofywanie się z kandydowania, takie jak Ghazizadeh Hashemi, jest zwyczajem w godzinach poprzedzających wybory prezydenckie w Iranie, zwłaszcza w okresie ciszy wyborczej poprzedzającej głosowanie, kiedy to zabronione jest organizowanie wieców wyborczych.
Po odejściu Ghazizadeha Haszemiego w wyścigu prezydenckim pozostało pięciu kandydatów. Analitycy postrzegają obecną rywalizację przede wszystkim jako trójstronną:
Były negocjator nuklearny Saeed Jalili i przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Qalibaf walczą o poparcie w ramach bloku twardej linii.
Masoud Pezeshkian, jedyny kandydat reformatorski, popiera politykę administracji byłego prezydenta Hassana Rouhaniego, znanego z umiarkowania i porozumienia nuklearnego z mocarstwami światowymi z 2015 roku.
Najwyższy Przywódca Ajatollah Ali Chamenei wzmocnił stanowisko teokracji przeciwko kandydatom opowiadającym się za radykalnymi zmianami w rządzie Iranu lub udziałem kobiet w wyborach. Jednakże, wezwał on również do jak największej frekwencji wyborczej, przestrzegając jednocześnie przed nadmiernym poleganiem na Stanach Zjednoczonych.
Publiczne zainteresowanie wyborami zostało złagodzone przez trudności gospodarcze i rozczarowanie niespełnionymi obietnicami poprzednich administracji. Znaczna część elektoratu, rozczarowana kandydatami i krajobrazem politycznym, wyraziła apatię wobec udziału w wyborach.
Pomimo tych wyzwań, wierni uczestniczący w piątkowych modlitwach w Teheranie, zazwyczaj bardziej konserwatywni, wykazali gotowość do zaangażowania się w proces wyborczy, powołując się na niego jako obywatelski obowiązek w obliczu trwających wyzwań narodowych.
Podczas gdy Iran przygotowuje się do wyborów w obliczu niezadowolenia wewnętrznego i napięć regionalnych, ich wynik prawdopodobnie ukształtuje polityczną trajektorię kraju i jego zaangażowanie w społeczność międzynarodową w nadchodzących latach.