Wiodące chińskie firmy internetowe, w tym Tencent i NetEase, zobowiązały się do zwalczania mowy nienawiści w Internecie i „skrajnego nacjonalizmu” po śmiertelnym pchnięciu nożem w Suzhou, które zwiększyło nastroje antyjapońskie.
W odpowiedzi na tragiczny incydent z pchnięciem nożem w Suzhou we wschodnich Chinach, gdzie Chinka została zabita podczas obrony japońskiej matki i jej dziecka, główne chińskie firmy technologiczne zobowiązały się do podjęcia bardziej zdecydowanych działań przeciwko mowie nienawiści w Internecie. Firmy, w tym Tencent i NetEase, ogłosiły w weekend, że będą badać i banować użytkowników, którzy podżegają do nienawiści, szczególnie wobec Japonii.
Incydent, który doprowadził do rozprawy, miał miejsce w zeszłym tygodniu, kiedy bezrobotny Chińczyk o nazwisku Zhou zaatakował japońską matkę i jej dziecko na przystanku autobusowym przed japońską szkołą. Chinka Hu Youping interweniowała podczas ataku i zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Działania Hu były powszechnie chwalone w Internecie za ich heroizm, a hołdy napływały z całych Chin. Japońska ambasada w Chinach wywiesiła nawet swoją flagę do połowy masztu na jej cześć.
Jednak wydarzenie to wywołało również wzrost skrajnie nacjonalistycznych nastrojów w Internecie, a niektórzy użytkownicy świętowali atak w imię patriotyzmu. Doprowadziło to do fali ksenofobicznych komentarzy i mowy nienawiści skierowanej w stronę Japonii na różnych platformach mediów społecznościowych.
Tencent, właściciel popularnej aplikacji do przesyłania wiadomości WeChat, oraz NetEase, duża firma zajmująca się technologiami internetowymi, wydały oświadczenia potępiające podżeganie do nacjonalizmu i nienawiści. Tencent zauważył, że incydent w Suzhou przyciągnął uwagę opinii publicznej, a niektórzy internauci próbowali sprowokować konflikt między Chinami a Japonią.
Tencent poinformował, że zajął się 836 postami, które naruszały jego wytyczne dla społeczności, podczas gdy NetEase usunęło 759 nielegalnych treści. Obie platformy potwierdziły również, że zablokowały kilka kont, które zostały uznane za szerzące mowę nienawiści.
Weibo, główny serwis mikroblogowy podobny do Twittera, również podjął działania przeciwko ekstremistycznym komentarzom. Platforma, która może pochwalić się 588 milionami aktywnych użytkowników miesięcznie, stwierdziła, że usunęła liczne posty, które podżegały do nacjonalistycznych nastrojów i promowały nienawiść grupową. Douyin, chińska wersja TikTok, oświadczyła, że zbada „skrajną ksenofobię” pojawiającą się na niektórych kontach, w szczególności treści wymierzone w japońskie szkoły w Chinach.
Nacjonalistyczne i antyjapońskie nastroje były powtarzającą się kwestią w ściśle regulowanym chińskim Internecie, często pozwalając na utrzymywanie się, o ile nie jest to sprzeczne z narracjami rządowymi. Jednak ten ostatni incydent nakreślił bezpośredni związek między ksenofobią online a przemocą w świecie rzeczywistym, skłaniając firmy technologiczne do podjęcia bardziej zdecydowanych działań.
Filmy i posty wyśmiewające japońską kulturę i instytucje były wcześniej popularne w Internecie, a incydenty takie jak atak w Suzhou zwiększyły obawy o potencjalny wpływ takich treści na rzeczywistość. Jeden z użytkowników Weibo, cytowany przez amerykański serwis informacyjny China Digital Times, zauważył: „Przypadkowe ataki zdarzają się przypadkowo, ale ksenofobiczne filmy w mediach społecznościowych, które podżegają do nienawiści wobec zwykłych ludzi i firm, powinny być pod kontrolą”.
Pomimo represji, niektórzy użytkownicy skrytykowali wysiłki platform, a komentator NetEase oskarżył firmę o bycie „wrogiem Chińczyków” za jej stanowisko wobec antyjapońskich treści.
Chińskie władze opisały atak nożownika w Suzhou jako odosobniony incydent, podobny do niedawnego pchnięcia nożem czterech amerykańskich nauczycieli w prowincji Jilin. Niemniej jednak wydarzenie to wywołało szerszą dyskusję na temat wpływu mowy nienawiści w Internecie i odpowiedzialności firm internetowych za moderowanie treści, które mogą podżegać do przemocy i nacjonalizmu.