Pełniący obowiązki dyrektora Secret Service Ronald Rowe zeznawał we wtorek na przesłuchaniu w Senacie, przypisując znaczącą awarię bezpieczeństwa podczas niedawnej próby zamachu na byłego prezydenta Donalda Trumpa lokalnym organom ścigania.
Rowe twierdził, że oczekiwano, iż lokalne władze odpowiednio zabezpieczą budynek, do którego strzelec uzyskał dostęp. „Powiedziano nam, że budynek zostanie objęty ochroną” – stwierdził Rowe, podkreślając, że tego popołudnia odbyło się spotkanie twarzą w twarz, a jego zespół ocenił ustalenia dotyczące bezpieczeństwa.
Podczas przesłuchania Rowe wyraził frustrację z powodu braku zasięgu, szczególnie wskazując na linię dachu, na której znajdował się strzelec. „Nie mogę zrozumieć, dlaczego nie było lepszego zasięgu lub przynajmniej kogoś, kto patrzyłby na tę linię dachu” – powiedział, wyświetlając zdjęcia obszaru, w którym powinna stacjonować policja.
Podczas gdy Rowe był krytyczny wobec reakcji lokalnych organów ścigania, starał się również docenić ich znaczenie w ogólnych wysiłkach na rzecz bezpieczeństwa. „Nasi stanowi i lokalni partnerzy w egzekwowaniu prawa są najlepsi” – powiedział Rowe. „Potrzebujemy ich i potrzebujemy, aby byli z nami partnerami”. Mimo to był bezpośredni w swojej krytyce: „Założyliśmy, że stan i lokalni mieszkańcy to mają”.
Oprócz lokalnych kwestii związanych z egzekwowaniem prawa, Rowe podkreślił wyzwania techniczne i komunikacyjne, które mogły przyczynić się do utraty bezpieczeństwa. Zwrócił uwagę na takie problemy, jak poleganie na wiadomościach tekstowych zamiast komunikacji radiowej i trudności z usługami komórkowymi na miejscu zdarzenia. Rowe ujawnił również, że komunikacja radiowa Secret Service z wiecu nie była nagrywana, ale od tego czasu nakazał, aby takie nagrania były przechowywane w przyszłości.
„Będziemy je mieć w przyszłości” – zapewnił Rowe.