W Bangladeszu wybuchły nowe protesty, zaledwie kilka tygodni po brutalnym stłumieniu przez rząd ruchu studenckiego, który początkowo koncentrował się na kontrowersyjnym systemie kwot zatrudnienia w sektorze publicznym, ale od tego czasu rozszerzył się na szersze skargi.
Wraz ze złagodzeniem godziny policyjnej i ograniczeń komunikacyjnych, gniew opinii publicznej z powodu brutalnego stłumienia protestów w zeszłym miesiącu ponownie rozgorzał, prowadząc do powszechnych demonstracji. Poprzednie represje, które obejmowały zatrzymanie przywódców studenckich i aresztowanie około 10 000 osób, tymczasowo uciszyły sprzeciw, ale teraz wydaje się, że tylko pogłębiły oburzenie opinii publicznej.
Pierwsze protesty rozpoczęły się na początku lipca po tym, jak sąd w Dhace przywrócił system kwotowy, który rezerwował ponad połowę wszystkich stanowisk w służbie cywilnej dla określonych grup, w tym potomków tych, którzy walczyli o niepodległość Bangladeszu. Studenci potępili ten system jako dyskryminujący i symbolizujący szersze kwestie, takie jak stagnacja gospodarcza i kumoterstwo w coraz bardziej autorytarnej administracji premier Sheikh Hasiny.
W odpowiedzi na rosnące niepokoje rząd wprowadził godzinę policyjną i przerwę w komunikacji, co tymczasowo rozproszyło demonstrantów. Jednak środki te, wraz z orzeczeniem sądu, które częściowo uwzględniło żądania studentów, zmniejszając limit miejsc pracy do 7%, nie zdołały stłumić gniewu wywołanego brutalną rozprawą, w wyniku której zginęło ponad 200 osób.
Po wznowieniu protestów demonstranci wzywali do pociągnięcia do odpowiedzialności za ofiary śmiertelne i nadużycia popełnione podczas represji. „W mojej piersi jest burza” – skandowali w sobotę protestujący w pobliżu Dhaka College. „Obnażyłem swoją klatkę piersiową, śmiało i strzelaj”.
Salimullah Khan, profesor uniwersytecki i uczestnik wznowionych protestów, wyraził głęboką nieufność wobec zdolności rządu do wymierzenia sprawiedliwości. „Te zabójstwa były sponsorowane przez państwo, przeprowadzone przez siły państwowe i ich współpracowników” – powiedział, odzwierciedlając powszechne nastroje wśród protestujących.
Pomimo niedawnej próby pojednania ze strony premier Hasiny, w tym zaproszenia liderów studentów do omówienia ich skarg w jej oficjalnej rezydencji, protesty tylko się nasiliły. Studenci opublikowali dziewięciopunktową listę żądań, w tym publiczne przeprosiny od pani Hasiny i rezygnację jej bliskich współpracowników. Wezwali również do „całkowitego braku współpracy”, dopóki ich żądania nie zostaną spełnione.
Protesty nabrały tempa po piątkowych modlitwach w południe, rozpoczynających weekend w Bangladeszu. W całym kraju odnotowano starcia między protestującymi a siłami bezpieczeństwa, w wyniku których zginęły co najmniej dwie osoby, w tym policjant. Do soboty demonstracje przybrały na sile, sygnalizując pogłębiający się kryzys administracji Hasiny, która stoi w obliczu jednego z największych wyzwań 15-letnich rządów.