W miarę jak konflikt na Ukrainie przeciąga się i nie widać jego końca, w opinii publicznej zachodzi znacząca zmiana. Ostatnie sondaże wskazują, że 44% Ukraińców uważa, że nadszedł czas, aby zaangażować się w dialog z Rosją, co oznacza najwyższy poziom poparcia dla rozmów pokojowych od czasu rozpoczęcia inwazji na pełną skalę. Ta zmiana nastrojów odzwierciedla trudne realia w terenie i rosnące zmęczenie wśród Ukraińców, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat znosili nieustanną przemoc, przesiedlenia i straty.
Dla wielu Ukraińców, w tym takich jak Ołeksandr Antybysz, ochotnik z Czernihowa, idea negocjacji pokojowych nie jest wprost odrzucana, ale jest uzależniona od kilku kluczowych warunków. Obejmują one przywrócenie uznanych na arenie międzynarodowej granic Ukrainy, zakaz rosyjskich ćwiczeń wojskowych w pobliżu Ukrainy oraz pełne odszkodowanie za szkody spowodowane przez wojnę. Biorąc jednak pod uwagę obecny stan konfliktu, w którym Rosja posuwa się naprzód w południowo-wschodniej Ukrainie, a Kijów przeprowadza śmiałe kontrataki, perspektywa spełnienia tych warunków wydaje się odległa.
Pomimo tych wyzwań pojawiają się oznaki, że ukraińscy przywódcy zaczynają rozważać możliwość rozmów pokojowych. Prezydent Wołodymyr Zełenski ostrożnie poruszył ten temat, sugerując zaproszenie Rosji na przyszłe rundy szczytów pokojowych. Jego ostatnie uwagi na temat potencjalnej roli dyplomacji w rozwiązaniu konfliktu podkreślają rosnące uznanie, że czysto militarne rozwiązanie może być niewykonalne.
Zmiana opinii publicznej w kierunku rozmów pokojowych może być przypisana ogromnemu żniwu, jakie wojna wywarła na ukraińskiej populacji. Codzienna rzeczywistość syren przeciwlotniczych, przerw w dostawie prądu i utraty bliskich sprawiła, że wiele osób jest zmęczonych wojną i pragnie zakończenia przemocy. Ostatni sondaż pokazujący, że 44% Ukraińców opowiada się za negocjacjami, stanowi wyraźny kontrast w porównaniu z sytuacją sprzed roku, kiedy optymizm co do ukraińskiej kontrofensywy był wysoki, a tylko 23% popierało rozmowy.
Droga do pokoju jest jednak najeżona przeszkodami. Wielu Ukraińców pozostaje głęboko sceptycznych wobec jakichkolwiek negocjacji, które mogłyby prowadzić do ustępstw terytorialnych. Perspektywa oddania ziemi Rosji, zwłaszcza po przelaniu tak dużej ilości krwi, jest gorzką pigułką, której wielu nie chce przełknąć. Odczucia te powtarzają osoby takie jak Hannah, matka z Zaporoża, która stanowczo sprzeciwia się jakimkolwiek kompromisom terytorialnym, obawiając się, że tylko ośmieliłyby one ambicje Rosji.
Największą przeszkodą w rozmowach pokojowych pozostają pozornie niemożliwe do pogodzenia żądania Moskwy. Rosja nalega, by Ukraina uznała aneksję Krymu i okupowanych terytoriów we wschodniej Ukrainie, a także zobowiązała się do nieprzystępowania do NATO. Warunki te są nie do przyjęcia dla Kijowa, który nadal nalega na zwrot wszystkich okupowanych terytoriów jako warunek wstępny jakiegokolwiek porozumienia pokojowego.
W miarę narastania konfliktu eksperci wojskowi ostrzegają, że Ukraina stoi przed perspektywą długiej i wyczerpującej wojny, chyba że będzie w stanie zapewnić sobie solidniejsze dostawy broni i amunicji oraz przeprowadzić szerszą mobilizację ludności. Bez tych środków Ukraina może zostać zmuszona do konfrontacji z przyszłością pod rosyjską dominacją – scenariuszem, który jest nie do pomyślenia dla większości Ukraińców.
Podsumowując, choć rozmowy pokojowe w Ukrainie nabierają coraz większego tempa, droga naprzód jest niepewna i pełna wyzwań. Ukraiński rząd i jego obywatele muszą zachować delikatną równowagę między dążeniem do pokoju a ochroną swojej suwerenności. Rola społeczności międzynarodowej we wspieraniu sprawiedliwego i trwałego rozwiązania konfliktu będzie kluczowa w nadchodzących miesiącach.