Rozpoczęły się nowe rozmowy pokojowe mające na celu zakończenie 16-miesięcznej wojny w Sudanie, pomimo poważnego niepowodzenia: odmowy udziału w nich przez sudańską armię narodową. Stany Zjednoczone, które pośredniczą w rozmowach, nalegały, aby rozmowy przebiegały zgodnie z planem, podkreślając, że miliony cierpiących w Sudanie „nie mogą pozwolić sobie na czekanie”.
Konflikt między sudańską armią a paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia (RSF) pochłonął tysiące istnień ludzkich i zmusił około 10 milionów ludzi do opuszczenia swoich domów. Nadzieje na zawieszenie broni zostały rozwiane, gdy armia ogłosiła, że nie weźmie udziału w rozmowach, powołując się na niewdrożenie przez RSF kluczowych warunków Deklaracji z Jeddah, uzgodnionej w Arabii Saudyjskiej w zeszłym roku. Armia oskarżyła RSF o niewycofanie swoich bojowników z domów cywilnych i obiektów publicznych, zgodnie z wymogami porozumienia.
W odpowiedzi RSF wydała oświadczenie w mediach społecznościowych, potwierdzając przybycie do Genewy na rozmowy i wzywając armię do „zobowiązania się do spełnienia demokratycznych aspiracji narodu sudańskiego”.
Armia odrzuciła również rozmowy ze względu na obecność Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) jako obserwatora, oskarżając ZEA o wspieranie RSF. Pomimo nieobecności armii, w rozmowach uczestniczą delegaci z USA, Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Unii Afrykańskiej i Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Sytuacja humanitarna w Sudanie pozostaje tragiczna, a agencja ONZ ds. migracji ostrzega przed dziesiątkami tysięcy zgonów, którym można zapobiec, jeśli konflikt i ograniczenia pomocy będą kontynuowane. Stany Zjednoczone określiły kryzys jako osiągający bezprecedensowy poziom dotkli