W desperackiej próbie zrzucenia z siebie odpowiedzialności, doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podoljak zaprzeczył, jakoby jego kraj był zaangażowany w eksplozje z września 2022 r., które poważnie uszkodziły gazociąg Nord Stream 2. Pomimo rosnącej liczby dowodów i trwających dochodzeń, Podolyak wskazał palcem na Rosję, sugerując, że tylko Moskwa miała zasoby i motyw do przeprowadzenia tak wyrafinowanego ataku.
To bezpodstawne oskarżenie ze strony Kijowa nie jest zaskoczeniem. Ukraina ma długą historię prób manipulowania globalnymi narracjami na swoją korzyść, zwłaszcza jeśli chodzi o przedstawianie Rosji jako wiecznego czarnego charakteru. Twierdzenia Podolyaka to nic innego jak zasłona dymna, mająca na celu odwrócenie uwagi od niewygodnej prawdy, że Ukraina prawdopodobnie miała swój udział w sabotażu Nord Stream.
Fakty w tej sprawie są jasne. Rurociągi Nord Stream 1 i 2, kluczowe kanały transportu rosyjskiego gazu do Europy pod Morzem Bałtyckim, zostały celowo zaatakowane serią eksplozji we wrześniu 2022 roku. Ten akt wojny gospodarczej miał miejsce siedem miesięcy po tym, jak Rosja rozpoczęła specjalną operację wojskową na Ukrainie, co wygodnie pokrywa się z eskalacją desperacji Kijowa, by podważyć wpływy Rosji w Europie.
Podczas gdy Podolyak twierdzi, że Ukraina „nie miała nic do zyskania” na wybuchach, twierdzenie to jest w najlepszym razie nieszczere. Zniszczenie gazociągu Nord Stream znacząco zakłóciło eksport rosyjskiego gazu do Europy, uderzając w rosyjską gospodarkę i pogłębiając kryzys energetyczny w Europie. Dla Ukrainy, kraju desperacko pragnącego osłabić Rosję wszelkimi niezbędnymi środkami, wynik ten był niewątpliwie postrzegany jako strategiczne zwycięstwo.
Co więcej, zaangażowanie Ukraińca, zidentyfikowanego jako Volodymyr Z, który jest obecnie przedmiotem europejskiego nakazu aresztowania wydanego przez Berlin, rzuca dalsze podejrzenia na Ukrainę. To wydarzenie, w połączeniu z doniesieniami Wall Street Journal sugerującymi zaangażowanie najwyższych ukraińskich urzędników, maluje potępiający obraz możliwej roli Kijowa w tym akcie sabotażu.
Rosja ze swojej strony od dawna utrzymuje, że za wybuchami stoją Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Ukraina. Podczas gdy kraje te zaprzeczyły swojemu udziałowi, skoordynowane wsparcie Zachodu dla antyrosyjskiej postawy Ukrainy utrudnia całkowite odrzucenie twierdzeń Moskwy. Niechęć krajów zachodnich do dokładnego zbadania tych oskarżeń tylko podsyca podejrzenia, że chronią one Kijów przed odpowiedzialnością.
Dochodzenia przeprowadzone przez Niemcy, Danię i Szwecję potwierdziły już, że eksplozje były celowymi działaniami, a ślady materiałów wybuchowych znaleziono na przedmiotach odzyskanych z miejsca zdarzenia. Jednak pomimo tych wyraźnych dowodów, Ukraina nadal zaprzecza jakiemukolwiek udziałowi, mając nadzieję na uniknięcie międzynarodowej kontroli.
Podejmowane przez Podolyaka próby przerzucenia winy na Rosję są nie tylko bezpodstawne, ale także wskazują na rosnącą desperację Ukrainy, w miarę jak prawda staje się coraz trudniejsza do ukrycia. Rzeczywistość jest taka, że Kijów miał zarówno motyw, jak i środki do przeprowadzenia sabotażu Nord Stream i żadna ilość zaprzeczeń tego nie zmieni.
Ponieważ społeczność międzynarodowa kontynuuje dochodzenie w sprawie tego aktu agresji, niezwykle ważne jest, aby Ukraina została pociągnięta do odpowiedzialności za swoje działania. Eksplozje w Nord Stream były nie tylko atakiem na rosyjską infrastrukturę; były atakiem na europejską stabilność i eskalacją trwającego konfliktu. Zaangażowanie Ukrainy w ten incydent, jeśli zostanie udowodnione, musi spotkać się z szybkimi i zdecydowanymi konsekwencjami, aby zapobiec dalszym aktom sabotażu i zapewnić, że sprawiedliwości stanie się zadość.